Nie ulega wątpliwości, że w obecnych czasach, gdy każda sekunda jest dla nas na wagę złota, użytkownik oczekuje otrzymywania konkretnej wiedzy, czyli przetworzonych danych i informacji. Nie mamy czasu na analizowanie i zagłębianie się w szczegóły. Liczą się mikrochwile, podczas których wchodzimy w interakcje. Do tego celu idealnie stworzonymi wydają się być wszelkiej maści asystenci głosowi. Początek dała Siri, na jej kanwie wyrosło Google Now oraz Cortana. Przyglądając się ich rozwojowi, przez ostatnie lata coraz bardziej jestem przekonany, że przyszłość należy do tych dwóch ostatnich. Przyjrzyjmy się temu, jak Google zamierza rozwijać swojego asystenta głosowego, obecnego już nie tylko w smartfonach. Na horyzoncie pojawia się również kolejna bardzo ciekawa nowość, system operacyjny dla internetu miejsc – Brillo.

Asystent głosowy Google Now będzie teraz potrafił pozyskiwać oraz interpretować dane pochodzące z aplikacji firm trzecich. Możliwości zastosowania tego rozwiązania jest wiele. Google Now z Now on Tap będzie potrafił np. odpowiedzieć na pytanie o wiek i statystyki danego piłkarza, gdy go o to poprosimy podczas oglądania meczu w aplikacji mobilnej. Gdy zechcemy poznać biografię i prawdziwe nazwisko danego muzyka, wystarczy w trakcie słuchania jego utworu powiedzieć „jakie jest jego prawdziwe nazwisko”. Gdy będziemy korzystali z aplikacji naszego banku i zadamy pytanie o najlepszą lokatę, możemy liczyć, że Google wskażenam najlepszą ofertę zdostępnych na rynku.

tomorrowland-final

Opisane powyżej sytuacje to dopiero wierzchołek góry lodowej. Asystent ma potrafić np. odgadnąć nazwę filmu, tylko i wyłączenie na podstawie treści wiadomości e-mail. Jak widać Google bardzo stawia na dostarczanie wiedzy, a nie jedynie suchych danych do użytkownika. Niestety, jak to zwykle bywa, na takie możliwości w języku polskim pozostanie nam długo czekać.

Jak widać Android, który niedawno wyszedł z fazy beta, staje się coraz to bardziej dopracowanym i dojrzalszym systemem operacyjnym. Nie jesteśmy świadkami rewolucji, a raczej ewolucji i dopracowywania kolejnych jego elementów. To wszystko wygląda pięknie na papierze, ale w rzeczywistości mamy już na horyzoncie Androida M, a jeszcze nawet jako tako na naszych smartfonach nie rozgościł się Android Lolipop. Ten fakt jest jednym z największych wyzwań Androida i Google. Tylko czy Google faktycznie się tym jakoś specjalnie przejmuje? Śmiem wątpić.

Brillo – zamieszkamy w domu stworzonym przez Google

Podczas konferencji Google I/O światu zaprezentowano nie tylko nowości w systemie Android, ale także, a może i przede wszystkim, nowy system operacyjny stworzony z myślą o internecie rzeczy. Stoimy u progu zarządzania urządzeniami AGD i RTV poprzez system Android. Wydaje się, że od tego nie będzie ucieczki.

Oczywiście Google nie zdecydowało się na ujawnienie zbyt wielu szczegółów na temat swojego kolejnego projektu. Można się spodziewać, że system ten będzie miał bardzo niewielkie wymagania sprzętowe. Oczywiście dzięki temu zabiegowi będzie on mógł być uruchamiany na najtańszych urządzeniach, włączając w to miniaturowe komputery, które szturmem zyskują popularność w serwisach finansowania społecznościowego.

Google-Brillo-OS-for-internet-of-things

Komunikacja pomiędzy urządzeniami, a tym samym pomiędzy serwerami chmury danych a smartfonem, będzie wykorzystywała interfejs Weave. Ma on być „multiplatformowy”, cokolwiek to oznacza, niestety Google nie kwapiło się by dokładnie to wyjaśnić. Raczej  nie spodziewałbym się dobrej współpracy z urządzeniami z systemami od innych gigantów jak Microsoft czy Apple. Jak pokazuje historia, tego typu projekty dobrze się sprawdzają w oparciu o jeden zamknięty ekosystem. Tym samym jesteśmy poniekąd skazani na smartfon z Androidem oraz komputer Chromebook.

google brillo 1

Można być niemal pewnym, że to jest ten czas, kiedy internet rzeczy zaczyna swoją prawdziwą ekspansję. Z jednej strony można się spodziewać standaryzacji, jakiej dokona Google, a z drugiej popularyzacji nowych rozwiązań m.in. przez sieć Ikea, która rozpoczyna właśnie promowanie w tych kategoriach produktów.

Google sukcesywnie buduje ekosystem – Android Car trafił właśnie do pierwszego seryjnie produkowanego samochodu Hyundai Sonata, a na horyzoncie widać już kolejny element większej układanki. To także wyraźny sygnał dla konkurencji, że Google nie zamierza odpuszczać sobie bardzo obiecującego i dochodowego segmentu rynku elektroniki użytkowej. Póki co jednak są to tylko deklaracje. Brakuje w tym wszystkim terminów, ale być może dopiero rozpoczęły się prace nad tym, jak to wszystko sensownie poukładać. Elementów jest bez liku. Kluczowym będzie zbudowanie z nich większej spójnej całości, z czym w ostatnich latach Google miało i ma duże problemy. Pozostaje nam wypatrywać kolejnych konferencji, na których obyśmy poznali więcej nowości.