Jakie tajemnice kryje dziennik stażysty w naprawalaptopow.pl?

Miesiąc temu staż w naszym serwisie zakończył Wiktor. Znalazł się u nas nieprzypadkowo, wygrywając konkurs na Wykop Party w Poznaniu (cykliczne spotkanie użytkowników Wykopu, o którym pisaliśmy tutaj). Od dzisiaj, przez dziesięć dni będziemy publikować to, co zapisał w swoim dzienniku stażysty.

Jesteście Ciekawi, jak wygląda serwis naprawalaptopow.pl od kuchni? Zapraszamy do lektury!

Dziennik stażysty, dzień pierwszy

Dzisiaj w zasadzie nic nie zrobiłem, ale chyba tak wygląda pierwszy dzień w każdej nowej pracy ;-). Udało mi się za to zwiedzić całą firmę, a właściwie miejsce, w którym naprawiane są laptopy. Co prawda spodziewałem się czegoś większego, ale całość zrobiła na mnie duże wrażenie. Zapomnijcie o zaciemnionym garażu, w którym ktoś w świetle lampki nocnej grzebie w urządzeniach, które zalegają na półkach dookoła bez ładu i składu. Tutaj wszystko ma swoje miejsce i widać w tym sens. Stanowiska są odpowiednio przygotowane i wyposażone (także w urządzenia, o których istnieniu nie miałem pojęcia). Zastanawiam się, na ile mi pozwolą i czy nie będę czuł stresu, gdy inni technicy będą patrzyli mi na ręce. Myślę jednak, że dam radę.

Poznałem też szefa oraz większość pracujących tutaj ludzi. Trudno zapamiętać wszystkie twarze i imiona. Pracuje tutaj około trzydzieści osób. Czułem się trochę jak w mrowisku, gdzie ciągle coś się dzieje. Części i laptopy wędrują nieustannie pomiędzy stanowiskami techników i magazynem. Z ciekawości zapytałem jednego z nich, ile laptopów dziennie naprawiają. Okazało się, że ponad 100. Liczba robi wrażenie. Podobno jutro mam dostać pierwsze zadanie do wykonania.

Dzień drugi, przygoda z Vistą

Drugiego dnia zająłem się czymś, co można nazwać pracą (chociaż jako stażysta pracuję jedyne sześć godzin dziennie, na jednej zmianie, a praca w serwisie podzielona jest na dwie zmiany).

Pierwsze zadanie to dokończenie instalacji sterowników i przetestowanie laptopa. Jako „pecetowiec” nie miałem z tym najmniejszego problemu. Potem się dopiero zaczęło… Nazbierało się sporo stacjonarek. W pierwszej, którą wybrałem, musiałem wymienić płytę główną, zasilacz i kartę graficzną. Wszystko szło dobrze, dopóki nie przeszedłem do testowania i okazało się, że klient ma zainstalowaną Vistę :-0

Nie wiem, czy to przez uprzedzenie do tego systemu, ale doprowadzenie komputera do stanu użyteczności zajęło mi bite cztery godziny. Płyta główna była dość nietypowa, gdyż był to markowy komputer HP. Sterowniki karty dźwiękowej i wejścia mikrofonowe nie działały. Metodą prób i błędów doszedłem do sposobu rozwiązania problemu. Odetchnąłem z ulgą.

Ale to jeszcze nie był koniec. Okazało się, że trzeba zadzwonić do Microsoftu, aby aktywować system. Telefon oczywiście nie odpowiadał. :)

Ostatnią godzinę spędziłem spokojnie. Usunąłem kurz i pajęczyny z kolejnej stacjonarki, przy okazji sporo kichając. Wymieniłem dysk twardy i płytę główną oraz z racji tego, że skończył się mój czas pracy, przekazałem sprzęt kolegom do dokończenia procesu naprawy.

Ciekawe, czy trafili na Vistę…

Dzień trzeci

Dzisiaj nie wydarzyło się w zasadzie nic ciekawego w sferze napraw. Znowu komputery stacjonarne, wymiana płyt głównych i zasilaczy (uszkodzenia głównie po burzy w skutek przepięcia w sieci elektrycznej). W jednym pojawił się kolejny problem z dźwiękiem (działał na przednim panelu, a na tylnym nie), ale nie wydarzyło się nic, z czym musiałbym walczyć przez kilka godzin.

Jako, że nie jestem już nieznajomą twarzą, udało mi się nawiązać kontakt z kilkoma osobami. Okazało się, że są to całkiem normalne chłopaki. Niektórzy imponują wiedzą, inni przyznają się, że zajmowali się małymi naprawami, ale dopiero w serwisie dowiedzieli się, jak to powinno wyglądać. Co prawda nie wszyscy patrzą na mnie przychylnie, ale to chyba normalne. Przecież nie zaprzyjaźnię się ze wszystkimi. Także dlatego, że będę u nich tylko dziesięć dni.

Ogólnie na atmosferę nie narzekam. Chce mi się tutaj przychodzić i czuję się jak trybik wielkiej maszyny, choć na to określenie z pewnością muszę sobie zapracować.

Dzień czwarty

Nareszcie zająłem się laptopami! Prawdopodobnie komputery stacjonarne, które są również naprawiane w serwisie, ale jest ich o wiele mniej, były swoistym polem doświadczalnym, aby sprawdzić, czy potrafię utrzymać śrubokręt. ;-)

Najpierw wymieniłem napęd optyczny. Nie było to trudne zadanie, choć z racji braku doświadczenia pewnie zaniżałem średni czas takiej naprawy. W drugim laptopie wymieniłem pamięć RAM i odkręciłem klawiaturę. Niestety, nie złożyłem go z powrotem. Okazało się, że nowej klawiatury jeszcze nie ma na magazynie.

Później było z górki, instalowanie systemu operacyjnego i sterowników, czyli chyba najbardziej nudna część pracy w serwisie (chyba że to Vista, która potrafi podnieść ciśnienie).

Na koniec przeniesiono mnie do działu Kontroli Jakości. Testowałem laptopy tuż przed wysłaniem ich do klienta pod okiem Marcina – lidera działu. Wszystkie przeszły testy pozytywnie. Przypadek? ;-) Tuż przed odłożeniem laptopów do magazynu, wyczyściłem je i nakleiłem plomby.
Zegar wskazał, że to już koniec mojej pracy na dziś ;-)

Dziennik stażysty, dzień piąty

Dzisiaj miałem wykład z zakresu BHP. Szkolenie jak to szkolenie. Spodziewałem się tego, na szczęście uprzedzono mnie poprzedniego dnia, co mnie czeka.

Później wróciłem do napraw laptopów. Wymiany podzespołów okazały się proste, ale wymagały rozkręcania całego laptopa. Pierwszy to wymiana złącza zasilacza. Rozkręciłem całość i przekazałem doświadczonemu koledze do przelutowania złącza. Następnie zająłem się wymianą past termoprzewodzących, czyszczeniem układu chłodzenia i składaniem laptopa.

Kolejny laptop to zamocowanie ramki LCD i wymiana klawiatury. Na koniec wydarzyło się jednak coś ciekawego. Osobliwy laptop Dell, który musiał być rozkręcony prawie w całości, aby odłączyć dysk i zgrać dane.

Ani się obejrzałem, a minął mój czas pracy. Chociaż pomimo Della nie wydarzyło się w zasadzie nic ciekawego, to nauczyłem się bardzo dużo o poprawnym składaniu i rozkładaniu laptopa.

Dziennik stażysty, dzień szósty

Dzisiaj będzie krótko. Wspomnienie mrowiska, tudzież dobrze naoliwionego mechanizmu nie było przypadkowe. Przez moje ręce przeszło sześć laptopów. Średnia to jeden laptop na godzinę. Chyba nieźle. ;-)

O dziwo dzisiaj nie pojawiły się żadne problemy. Wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku (czyżby dlatego, że nie trafiłem na Vistę albo Windows 2000?).

Mam takie wrażenie, że średnią szybkość napraw zaniżają właśnie te nietypowe usterki spowodowane dziwnymi awariami albo nie do końca udanymi wersjami systemów operacyjnych. ;-)

Jestem zadowolony z dzisiejszego dnia. Jutro czekają mnie nowe wyzwania. Mam wrażenie, że sprawdzam się w tej pracy i są zadowoleni z takiego stażysty. Przynajmniej taką mam nadzieję…

Dziennik stażysty, dzień siódmy

Dostałem do montażu palmrest w laptopie (to ta górna obudowa). Poczułem się doceniony. :-) Pozwolono mi zająć się trochę bardziej złożonymi naprawami, więc osiągnięty dzień wcześniej wynik spadł o połowę. Nauczyłem się także wymieniać matrycę.

Nie wszystko jest idealnie. Od początku tygodnia serwis czeka na dostawę dysków twardych i uzbierała się cała półka laptopów, które na nią czekają. Do jednego z laptopów wydano mi niepasujący palmrest.Ja też jednak nie potrafię wszystkiego. W jednym z laptopów wymieniłem prawie wszystko (został palmrest, obudowa matrycy i procesor), ale po złożeniu się nie uruchomił. Okazało się, że jedno ze złącz nie było do końca wpięte. Będę na to uważał następnym razem. Entuzjazm na chwilę opadł, ale powrócił wraz z pojawieniem się obrazu na wyświetlaczu.

Dzienni stażysty, dzień ósmy

Przeszkolono mnie na temat ubezpieczeń. Centrum serwisowe naprawalaptopow.pl naprawia laptopy na zlecenie ubezpieczycieli (przy przedłużeniu gwarancji lub przy ubezpieczeniuod nieszczęśliwych wypadków). Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o ubezpieczycielach i klientach.

Główny problem to nieznajomość umów. Klienci wysyłają laptopy z usterkami, które nie są objęte ubezpieczeniem. Drugi to wymuszenia, które trudno udowodnić. Klient napisał, że rozkleił mu się karton i laptop upadł na schody. Uszkodzenie jednak wygląda zupełnie jakby ktoś uderzył w laptopa młotkiem.

Dziennik stażysty, dzień dziewiąty

Dostarczono brakujące dyski twarde i praca ruszyła pełną parą. Jak pisałem wcześniej, uzbierało się całkiem sporo laptopów na nie czekających. Zająłem się więc głównie ich wymianą i instalacją systemó operacyjnych.

Bardzo ważne jest, aby przed wysłaniem laptopa do klienta wszystkie urządzenia miały w Menedżerze Urządzeń zainstalowane sterowniki.

Nauczyłem się także jak wymieniać bardziej problematyczne klawiatury (np. te przykręcane od spodu można wypchnąć). Dowiedziałem się jak wymienić klapę matrycy. Trzeba m.in. przekleić anteny Wi-FI i ułożyć kable antenowe, więc wbrew pozorom jest przy tym trochę pracy.

W międzyczasie przyglądałem się, jak koledzy diagnozują laptopy. W tych zalanych nie widać śladów na wierzchu, ale wnętrze zawsze pokaże, co się właściwie stało. ;-)

Dziennik stażysty, dzień dziesiąty

Ostatni dzień mojego stażu był spokojny. Pozwolono mi na pytania dotyczące serwisu. Podpatrzyłem m.in. w jaki sposób działa skaner RTG płyt głównych, oświecono mnie w sprawie uszkodzeń połączeń BGA, czyli jednej z najczęściej występujących usterek w laptopach i sposobach sobie z nią radzenia.

Jako że był piątek, pozwolono mi wcześniej wyjść do domu.

Wnioski? Serwis działa jak szwajcarski zegarek (choć zdarzają się potknięcia). To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to ilość laptopów i innego sprzętu, która przewija się dziennie przez stoły techników.

Dziękuję naprawalaptopow.pl za możliwość odbycia stażu w serwisie. Wiele się dzięki temu nauczyłem.